• Wpisów:24
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:49
  • Licznik odwiedzin:1 663 / 2127 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
elka05
 
karolaaaaaaajn
 

Dobrej Nocy Śliczny blog pozdrawiam
 

elka05
 
karolaaaaaaajn
 

Dobrej Nocy Śliczny blog pozdrawiam
 

elka05
 
karolaaaaaaajn
 
Bardzo ładny blog życzę powodzenia
Pozdrawiam
 

biedronka301
 
karolaaaaaaajn
 
Korooolinkoooo <3 dawaj 5 ! ;3
 

 
ROZDZIAŁ IV

Noc przebiegła spokojnie, chłopiec odzyskał przytomność co było jedynym powodem do radości. Ania przez całą noc modliła się, wypowiadając słowa codziennego pacierza. Prosiła Boga o to, aby nie zabierał jej nowo poznanego brata, którego od razu pokochała. Lekarz, który przyszedł na poranną wizytę, zbadawszy malucha powiedział zdziwionym głosem:
- To jest niemożliwe. – mruknął.
- Co jest niemożliwe? Jego stan się pogorszył? – pytała zaniepokojona kobieta.
- Wręcz przeciwnie… Nie wiem jak to jest możliwe. Wczoraj jego stan był bardzo zły, wręcz krytyczny. Dzisiaj po badaniach mogę stwierdzić, że jego sytuacja znacznie się poprawiła. Jest w dobrej formie, lecz musimy wykonać serię dodatkowych badań. W tej chwili nie mają panie się o co martwić.
- powiedział specjalista z lekkim uśmiechem.
Ania przytuliła się do kobiety i wykrzyknęła:
- Mówiłam Ci, że wszystko będzie dobrze!
- Dziękuję skarbie, że wierzyłaś w poprawę jego stanu, chwilami ja sama już w to wątpiłam…
Dziewczynka uklęknęła przy łóżku chłopca i trzymając jego malutką rączkę zaczęła dziękować Bogu, że stan małego Filipa jest już stabilny i nie ma powodów do obaw. Modliła się tak gorliwie, że kobieta widząc to uklękła obok niej i jedną ręką trzymając Anię, a drugą Filipa, powiedziała:
- Dziękuję Boże za to, że obdarowałeś mnie dwójką tak wspaniałych dzieci.
Maluch leżał na bardzo przyjemnej i sympatycznej dla dzieci sali. Odcień ścian był ni różowy, ni fioletowy. Najtrafniejszym określeniem będzie jednak kolor wrzosowy. Wszędzie były namalowane kolorowe misie trzymające w łapkach różnobarwne baloniki. W centralnej części sufitu znajdował się ogromny, zielony żyrandol w kształcie lecącego samolotu. Chłopcu najbardziej się on spodobał, gdyż był wielkim wielbicielem tych dużych, latających maszyn. Jego mama obiecała mu, że kiedyś zabierze go w podróż… Podróż prawdziwym samolotem.
Około południa przyszli lekarze i zabrali malca na badania. Po 45 minutach chłopiec leżał już na sali. Nalegał, aby matka zabrała go stamtąd, gdyż źle znosił zapach szpitalnych sal, jedzenia i dużej ilości nieznajomych mu osób. Gdyby się tak głębiej zastanowić to kto lubi szpitale? Większość osób odpowiedziało by zapewne, że nie przepada za tym miejscem. Nie ma w nim nic przyjemnego. Codziennie w szpitalach na całym świecie giną duże rzeszy ludzi, którym lekarze nie zdołali pomóc.
Kolejnego dnia rano chłopca odwiedził lekarz. Miał świetne i zaskakujące wieści, które bardzo ucieszyły Małgorzatę, Anię, a nawet małego Filipka. Specjalista wszedłszy do Sali z uśmiechem na twarzy mówił:
- Witajcie drogie panie i Ty maluchu! Mam dla Was świetne informacje.
- Tak? – zapytała kobieta.
- Badania wykazały, że nie mamy powodów do obaw. Jakimś dziwnym sposobem stan Filipa polepszył się i jest już wszystko dobrze. Nie mamy powodów, aby trzymać go dalej na oddziale. Jeszcze dziś wypiszę zwolnienie i jutro z rana będą panie mogły go zabrać do domu.
- Ależ to wspaniale! Dziękuję Panu za opiekę i starania jakie włożył pan w leczenie mojego syna.
- Nie ma mi Pani za co dziękować, niech Pani podziękuje Bogu bo to naprawdę jest jakiś cud.
Kobieta zmieszała się, jeszcze raz dziękując lekarzowi zaczęła całować Filipa po jego małych, zranionych rączkach. Noc przebiegła bardzo spokojnie. Małgorzata kupiła w szpitalnym bufecie drożdżówki, którymi pożywiły się dzieci. Ona sama nie mogła nic jeść… Cały czas myślała o tym co powiedział jej lekarz: „To naprawdę jest jakiś cud”.
 

 
ROZDZIAŁ III

Po długim i męczącym wyczekiwaniu mężczyzna zrezygnował z dobijania się do drzwi i odszedł. Ania mogła w końcu porozmawiać ze swoją mamą. Usiedli w niewielkim saloniku i zaczęli rozmawiać:
- Było mi bardzo ciężko tu przyjść, ale jednak odważyłam się na to spotkanie. Moi rodzice zmarli, zostałam całkiem sama. Wczoraj dowiedziałam się, że jestem adoptowana… Mój ojciec napisał to w pożegnalnym liście i podał adres do Was. Chciałam zapytać dlaczego mnie zostawiłaś? Dlaczego oddałaś mnie jakiejś obcej rodzinie? – mówiła dziewczyna.
- To była dla mnie bardzo trudna decyzja. Uwierz… Nie chciałam tego, ale też wiedziałam, że jestem nieodpowiedzialną, młodą matką, która nie poradzi sobie z Twoim wychowaniem. Pewnego dnia postanowiłam pojechać do miasta i tam zostawić Cię w okienku życia. Myślałam wtedy, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Kochałam i nadal bardzo Cię kocham. Zrobiłam to dla Twojego dobra… Uważałam, że trafisz do dobrej rodziny, która zapewni Ci bezpieczeństwo, wykształcenie i dobrą przyszłość. Tego wszystkiego ja nie mogłam Ci zapewnić… Myślę, że mnie zrozumiesz dlaczego tak postąpiłam. – tłumaczyła się swoim zachowaniem biologiczna matka Ani.
Dziewczyna patrząc prosto w oczy swojej mamie uśmiechnęła się nieśmiało i przytuliła zdruzgotaną kobietę. Obydwie ogromnie się wzruszyły. Nastolatka chciała jak najwięcej informacji dowiedzieć się o swojej prawdziwej rodzinie. A najbardziej nurtujące dla niej pytanie było co robiła ona przez te 17 lat, kiedy ją oddała. Nie miała jednak śmiałości, aby pytać o to.
- Ja mam na imię Małgorzata, bardzo miło Cię znów widzieć kochanie.
- Ja nazywam się Ania, ale to pewnie już wiesz.
- Oddając Cię zostawiłam kartkę w Twojej małej kieszonce u bluzki. Napisane w niej było, aby nowa rodzina ochrzciła Cię imieniem Ania. Było to dla mnie bardzo ważne. Gdy byłam nieco młodsza od Ciebie zmarła moja mama… Miała na imię Anna.
Wtem w całym mieszkaniu rozległ się dźwięk tuczonego szkła. Był to Filipek, który przez przypadek zwalił jasno-różową wazę z porcelany. Mały chłopiec przestraszył się słysząc taki huk i widząc okruchy ulubionego flakonu mamy na podłodze. Maluch chcąc pozbierać stłuczone szkło bardzo się pokaleczył w dłonie. Jego ręce były we krwi. Małgorzata widząc swojego syna w takim stanie ogromnie się przestraszyła. Ania bowiem nie panikując wezwała pogotowie, które przyjechało bardzo szybko. Sanitariusze zaczęli pomagać małemu chłopcu, który stracił przytomność. Jeden z nich powiedział, że stracił dużo krwi, gdyż jeden kawałek szkła uszkodził mu żyłę. Musieli wziąć go do szpitala, gdzie znajdzie się pod profesjonalną opieką. Matka wraz z Anią poprosiły sanitariuszy, aby mogły wraz z nimi i Filipem udać się do szpitala. Zgodzili się bez żadnych problemów.
Po kilkunastu minutach wszyscy znaleźli się w szpitalu, na oddziale w sali numer 21. Dziewczyna przypomniała sobie od razu, że gdy jej ojciec był chory również leżał w sali z takim samym numerem tyle tylko, że na innym oddziale. Smutek przeszył jej całe ciało… Lecz wiedziała, że musi być silna. Nie dla siebie, lecz dla swoich zmarłych rodziców, którzy pragnęli szczęścia dla swojego jedynego dziecka, swojego oczka w głowie.
Małgorzata wraz z Anią stojąc przy oknie jednej z sal widziały jak lekarze podłączają chłopca do różnych aparatów. Nie zdawały sobie sprawy, że jego stan jest tak bardzo poważny. Dopiero lekarze uświadomili im, że 6-latek może w najgorszym wypadku umrzeć. Ania pocieszając załamaną kobietę zapytała:
- Czy mogłabym zostać tutaj z Tobą na noc? Dla mnie Filipek jest też bardzo ważny.
- Oczywiście. Będzie mi bardzo miło spędzić z Tobą czas.


Proszę Rox, specjalnie dla Ciebie mała
 

biedronka301
 
karolaaaaaaajn
 
dawaj dalsze rozdziały ! ;*
 

 
ROZDZIAŁ II

Kiedy dziewczyna przybyła do domu postanowiła otworzyć kopertę, którą zostawił jej ojciec. Przypuszczała, że jest to list, lecz nie domyślała się, że zawarte w nim będą informacje, których kompletnie się nie spodziewała. Ojciec przelał na kartkę wszystkie swoje uczucia jakimi darzył Anię, swoje jedyne dziecko, które kochał nad życie. Był w stanie zrobić dla niej wszystko. Dziewczyna bardzo ceniła rodziców, miała do nich wielki szacunek. Ojciec nastolatki napisał w liście, że została ona adoptowana… Podał adres oraz telefon komórkowy do jej biologicznych rodziców. Nie wiedziała czy ma pójść tam, czy po prostu zadzwonić. Bała się, że kolejny raz ją odrzucą, nie będą chcieli jej znać. Po całonocnym rozmyślaniu postanowiła, że pójdzie tam nie zważając na konsekwencje tego spotkania.
Kolejnego dnia dziewczyna wstając wcześnie rano udała się na dworzec skąd pojechała do miejsca, w którym rzekomo znajdowali się jej rodzice. Stojąc przed drzwiami jednego z mieszkań zapukała… Drzwi otworzył jej mały chłopiec. Ania pomyślała, że pewnie ma zły adres. Mały chłopiec cieniutkim, lekko przestraszonym i nieśmiałym głosikiem zapytał:
- Do kogo Pani tu przyszła?
- Czy są może Twoi rodzice w domu? – zapytała.
- Mamusiu! – krzyknął głośno – ktoś do Ciebie.
W tym momencie rozległ się dźwięk szybkich kroków, które wydawały się być coraz głośniejsze. W końcu przed oczyma nastolatki pojawiła się jej mama, taka prawdziwa. Nie przyszywana, tylko prawdziwa. Ta która sprzed kilkoma lata wyparła się jej. Na sam widok kobiety z oczu dziewczyny poleciały łzy, których nie potrafiła zahamować. Wiedziała, że jest to jej prawdziwa matka. Te same oczy, rysy twarzy, nawet kolor włosów ten sam. Dziewczyna tajemniczym głosem zapytała:
- To Ty mamusiu?
- Moje dziecko! – krzyknęła z radości kobieta składając ręce i wznosząc je ku górze.
W jej oczach również pojawiły się łzy. Był to bardzo trudny moment dla obojga stron. Mały chłopiec, imieniem Filip przyglądając się całej tej sytuacji rzekł:
- Dlaczego wszyscy płaczą?
- To ze szczęścia synku. – odpowiedziała kobieta.
- To znaczy, że cieszysz się, że mnie widzisz? – zapytała z lekkim uśmiechem na twarzy Ania.
Wtem nastała niezręczna cisza, którą zagłuszyły kroki dobiegające z klatki schodowej. Matka nastolatki zmieszała się z niewiadomych przyczyn. Kazała jej czym prędzej wejść do mieszkania i zatrzaskując wszystkie zamki w drzwiach szepnęła:
- Cisza dzieci, nie odzywajcie się teraz.
Ania była bardzo zdezorientowana, nie miała pojęcia co się dzieje. Nagle rozległo się gwałtowne pukanie do drzwi. Dziewczyna wyczuła, że jest coś nie tak. Ten strach w oczach kobiety wydawał się być bardzo podejrzany. Jak się okazało był to ojciec Filipa i Ani. Kobieta po urodzeniu małego chłopca nie utrzymywała z nim kontaktu, gdyż zmienił się nie do poznania. Bił kobietę, zaczął pić, wciągnął się w złe towarzystwo. Partnerka nieodpowiedzialnego mężczyzny bała się, że gdy chłopiec dorośnie również będzie bity, wyrośnie na złego człowieka. Postanowiła, że odejdzie od niego… Była to dla niej bardzo trudna sytuacja, gdyż nie pracowała, nie miała żadnych funduszy, nie miał jej kto pomóc.
Wszyscy zamarli kiedy zza drzwi zaczął dobiegać głośny, gruby, męski głos:
- Otwierać! Otwierać te drzwi!
Matka obojga dzieci palcem wskazującym przytrzymała usta co znaczyło, żeby byli cicho.
 

 
Siema.. ;3

Przepraszam Was kochane słoneczka, że mnie tyle nie było, ale miałam kilka spraw.. problemów. Ale już jest wszystko ok, tak przynajmniej myślę ;< zobaczymy co czas pokaże. Proszę Was, nie śmiejcie się z mojej "książki", gdyż wiem, że jest beznadziejna i w ogóle głupia. Jeżeli jednak by się komuś spodobała (w co wątpie), to będę zamieszczać kolejne rozdziały Jutro jeszcze coś napiszę, a teraz lecę uczyć się wiersza na konkurs recytatorski, paaa ;* <333
  • awatar avril729: Skoro tak myślisz o swojej pracy to czemu dalej piszesz?! Uwierz w siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ROZDZIAŁ I

W pewnej małej wsi mieszkała dziewczyna. Była bardzo spokojna, delikatna i wrażliwa. Nie lubiła spędzać czasu z rówieśnikami, gdyż wolała pomagać swoim rodzicom. Ojciec nastolatki był w podeszłym wieku, matka natomiast miała raka, lekarze szacują, że zostało jej maksymalnie trzy miesiące. Ania wiedziała, że niedługo zostanie sama, ale nie przejmowała się tym, była zawsze uśmiechnięta i potrafiła cieszyć się z każdego dnia spędzonymi z rodzicami. Nie czuła lęku, ani najmniejszego strachu przed samotnością, codziennie powtarzała „Będzie dobrze, Bóg ma nas w opiece”.
Minęły dwa miesiące, dziewczyna zamiast pójść do szkoły pobiegła na cmentarz gdzie niedawno pochowano jej ukochaną mamę. Ania siedząc przy kamiennej płycie zaczęła prowadzić monolog:
- Kochana mamusiu, gdy byłaś jeszcze na Ziemi nie myślałam o samotności, liczyłam na jakiś cud, że Bóg ulituje się i pozwoli Ci zostać ze mną. Teraz zostałam z tatą, ale on ostatnio zachorował i cały czas leży, nie ma siły na nic, nawet na to, aby powiedzieć coś do mnie. Bardzo się o niego martwię, ale nie jestem głupia. Wiem, że niedługo zostanę sama. Dziękuję Ci kochana mamusiu, że dałaś mi życie i pozwoliłaś w pełni się z niego cieszyć. – dziewczyna nie wytrzymała i gorzko zapłakała. Nie potrafiła powstrzymać łez, które leciały jej po policzkach. Ciepłymi słowami pożegnała się z matką i wróciła do domu.
Gdy weszła do mieszkania energicznym krokiem ruszyła do pokoju ojca, serce biło jej jak oszalałe, nie wiedziała w jakim stanie go spotka. Mogło się wiele zmienić w jej życiu, w jednej chwili mogła stać się sierotą. Różne myśli przewijały jej się wtedy przed głowę.
Kiedy dotarła do pokoju była nieco zdziwiona, parę godzin temu nie mógł się ruszać, a teraz? Teraz nie ma go w pokoju. Nastoletnia dziewczyna była przerażona. Nie wiedziała co teraz dzieje się z jej jedynym rodzicem, jedyną osobą, którą tak naprawdę ma. Postanowiła, że zacznie go szukać. Po dokładnym obszukaniu całego domu, włącznie z piwnicą i strychem wpadła na pomysł, żeby poszukać go gdzieś w okolicy. Godzinami tułała się tu i tam z ogromną nadzieją, że jej poszukiwania przyniosą oczekiwane rezultaty, że niedługo znajdzie ojca i przytuli się do niego.
Około godziny 23 Ania postanowiła, że poszuka go następnego dnia, gdyż teraz jest bardzo zimno i ciemno, dużo złych ludzi przewija się w tym czasie przez okolice. Sama wróciła do domu, siedząc w pustym mieszkaniu uświadomiła sobie, że została sama, całkiem sama. Dziewczyna położyła się i próbowała zasnąć, lecz nie udało jej się to. Około godziny 3 w nocy ciszę nocną zagłuszył telefon. Był to lekarz, który dzwonił ze szpitala, chciał przekazać dziewczynie, że jej ojciec znalazł się na oddziale. Ania oświadczyła, że jutro z samego rana pojawi się tam. W głębi duszy ucieszyła się, że jej ojciec znalazł się i jest teraz pod dobrą opieką, ale wiedziała jednak, że to nie koniec problemów.
Rano gdy tylko wstała, ubrała się, pobiegła do pobliskiego szpitala oddalonego o 5 kilometrów od jej domu. Po 30 minutach męczącego biegu dotarła na miejsce, tam czekał na nią lekarz z bardzo złymi i niekorzystnymi wiadomościami:
- Kochane dziecko, Twój ojciec jest bardzo chory, chciałbym jeżeli oczywiście masz ochotę, abyś pożegnała się z nim, gdyż jutro może być za późno.
Dziewczyna ze łzami w oczach wysłuchiwała przykrych dla niej wiadomości. Czym prędzej udała się do sali numer 21, w której znajdował się jej tata. Spokojnie usiadła przy łóżku i mówiła:
- Drogi tatusiu, chcę się teraz pożegnać z Tobą i życzyć Ci spokojnego snu, wiecznego. Chciałam podziękować za wszystko co mi dałeś i czego doświadczyłam dzięki Tobie. Byłeś, jesteś i zawsze będziesz najwspanialszym ojcem na świecie. Kocham Cię! – po tych słowach dźwięk respiratora opanował całą sale. Nastolatka zaczęła głośno płakać, a do sali wbiegli lekarze i wyprosili zagubioną dziewczynę. Stojący na korytarzu lekarz, który przyglądał się całej sytuacji podszedł do Ani i wręczył jej kopertę, poczym rzekł:
- Twój ojciec przed śmiercią mi to dał, kazał Ci przekazać.
 

 
Siemaaaaa pyśki !

Dzień jak co dzień, tzn leżenie w łóżku i oglądanie jakiś filmów ;3 może mi jakiś polecicie do obejrzenia, bo już kompletnie nie mam pomysłów. ;< albo wezmę się za kontynuacje mojej książki... jest beznadziejna. Jeśli chcecie to będę wrzucać ją tu po kawałku i ocenicie. Co Wy na to? ♥
 

 
~ Chciałabym, żeby ludzie byli
jak banknoty, aby można było
zobaczyć na słońcu czy są
prawdziwi czy fałszywi..

;<
 

 
Takie tam moje zdjęcie, dzięki któremu będziecie mieć koszmary w nocy DOBRANOC MISIE ;* <3
 

elka05
 
karolaaaaaaajn
 
profifile.pl/.
Być sobą ... trudna sprawa,
chociaż się bardzo chce
tak wiele robić nie wypada
i mówić ... także nie
wciąż innym coś przeszkadza
niezrozumiały budząc gniew
i każdy coś doradza,
bo niby ... lepiej wie
nikt cię nie pyta
co ty czujesz
czego naprawdę chcesz
czego do szczęścia potrzebujesz
co dziś ucieszy cię
w nakazy i zakazy uwikłani
próbujemy chronić własne ja
na siebie tylko zdani
zbudować swych wartości świat
sobą być ... niełatwo
lecz warto się potrudzić
zapalając własne światło
wyróżniać się wśród ludzi.Dobranoc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

karolaaaaaaajn
 
ania99999
 
Super blog ! ;3 pozdrawiam i zapraszam do mnie ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej misiaczki <3

Jak się spało? ;3 mi nawet w miarę. Dziś czuje się jeszcze gorzej niż wczoraj, eh. Chyba będę miała bańki stawiane, NIE LUBIĘ. Nie mam co robić i nudzi mi się ;< a Wy w szkole? Jak przygotowania na jutrzejszy święto? ;> ja osobiście nie lubię Walentynek i ciesze się, że nie idę wtedy do szkoły. Dziś jeszcze wpadnę tu więc zapraszam do czytania ;* miłego dnia <3
  • awatar niezapominajkaa: o jej! zdrowiej nam szybko - grypa szaleje . ja też co roku mam grypę , wyzdrowiejesz , nie martw się to nie poważna choroba , tylko męczy zdrówka :)
  • awatar misiooor roox ♥: nooo heeeej ;3 kochana ;3 i nie masz przejebane ! nie bój się ;* i zdroooowiej ! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
~ Pozwól, że opowiem ci o znajomości
Która trwa chociaż nie jest pewna swojej przyszłości
Jednak pozwala pisać mi teksty o miłości
Prawie tak intensywne jak kolor jej paznokci
 

 
No siema robaczki ;*

Założyłam sobie bloga i szczerze to nie wiem co z tego wyjdzie, ponieważ nigdy nie prowadziłam tego typu rzeczy ;3 mam nadzieję, że spodoba się Wam on i będziecie komentować moje wpisy ;> Na wstępie chcę powiedzieć, że jeżeli prowadzenie bloga mnie przerośnie i nie będę sobie z nim radzić to przekaże go zaufanej przyjaciółce, która świetnie prowadzi blogi - Klaudyna <3
 

 
Lubię, lubię, bardzo lubię <3
 

 
Przyjaźń zawarta w dzieciństwie to jedyne, co nie umiera wcześniej niż my. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
~ Cierpiałam w ciszy żyjąc chwilą,
a każda chwila była dla mnie wiecznością,
którą zalewał bezbrzeżny ocean moich łez.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›